Dżenneta boi się, że latem goście jej restauracji będą jeść przy zamkniętych oknach, żeby sobie nie obrzydzać obiadu zapachami z podwórka.

Jolanta boi się, że nie będzie mogła zasnąć, bo pościel przesiąknie smrodem.

Bronisław – że w wiosce zrobi się gęsto od ferm, co odstraszy turystów.

– Mamy tu Centrum Edukacji i Kultury Muzułmańskiej Tatarów Polskich. Jego główne zadanie to ochrona naszego dziedzictwa kulturowego i zwiększenie ruchu turystycznego. Inwestycja kosztowała 5 milionów złotych.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej