Gdy reżim zaciskał swoje macki na wszystkich aspektach niemieckiego życia, „pozytywne myślenie” stawało się coraz trudniejsze. Niemniej jednak w 1937, a nawet na początku 1938 roku zaskakująca liczba turystów (głównie Brytyjczyków i Amerykanów) pragnęła nie tylko doświadczyć nazistowskich Niemiec, ale i dobrze się przy tym bawić. Wśród nich znalazł się dwudziestojednoletni Rhys Jones, a jego niepublikowany dziennik daje żywy wgląd w ówczesną rzeczywistość:

"Niedziela 8 sierpnia 1937: przyjechałem do Koblencji kwadrans po południu.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej