60-letni inżynier, Michał, kilka lat temu postanowił przenieść się z wielkiego miasta na wieś, w naturę, która jest dla niego odskocznią. To znaczy była, bo „dziś to zupełnie inna sprawa”. Michał zapala kolejnego papierosa – nie zamierza rzucać, bo i po co? Co mu to da? Dwa lata? Dwanaście?

– Wiadomość o nowotworze przyjąłem serią „ja pierdolę”, ale po głębokim wydechu wróciłem do siebie. Codzienność potrafi być przyjemna: a tu z kimś pogadasz, a tu obejrzysz komedyjkę, pośmiejesz się, strzelisz drina.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej