– Dieta pudełkowa?! Nie wiem, jak to odpokutujesz – powiedział mój przyjaciel Lechosław Kwiatkowski, który potem sfotografował mnie w tym kręgu wstydu, ułożonym z plastikowych opakowań po tej diecie.

Dzięki niej i zajęciom sportowym schudłem w ciągu miesiąca sześć kilogramów.

Posiłki dostawałem w plastikowych pudełkach, ale przestraszony przez Lechosława, że staję się kolejnym szkodnikiem Ziemi, przestałem je wyrzucać. Starannie je myłem i odkładałem. Zostało mi 260 plastikowych prostokątnych pojemników czarnych i 80 okrągłych przezroczystych z 80 przykrywkami. Do każdego posiłku dodawano sztućce.

Na stronie Eko-polska.pl czytam, że każdego roku około 8 milionów ton plastikowych śmieci ląduje w oceanach, i szacuje się, że jeśli nie zaczniemy przeciwdziałać zanieczyszczeniu, do roku 2050 ilość plastiku w akwenach wodnych będzie większa niż ryb.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej