– Jedno z moich pierwszych kazań było o kobiecie cierpiącej na krwotok – pastorka Monika Zuber otwiera drzwi 20-letniego forda. – Jest w Biblii historia, w której Jezus spotyka mężczyznę imieniem Jair i kobietę cierpiącą na krwotok, najprawdopodobniej z dróg rodnych. Wszystkie kazania głoszone przez mężczyzn, jakie słyszałam na ten temat, skupiały się wyłącznie na Jairze. Jakby ta kobieta nie istniała.

Wsiadamy. Pastorka instruuje mnie, jak trzasnąć drzwiami, żeby się zamknęły. – Albo historia, gdy Jezus spotyka Samarytankę – ciągnie, przekręcając kluczyk w stacyjce. – Niewiele jest fragmentów w Biblii, gdzie Jezus, tak jak tu, mówi wprost, że jest Mesjaszem. To głęboka teologicznie rozmowa. A na czym skupiają się mężczyźni w kazaniach? Że Jezus ratuje złą kobietę, moralnie zagubioną, która miała iluś tam mężów. I zaraz nawiązują do współczesności: że dziś kobiety żyją w nieformalnych związkach i nie chcą brać ślubów.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej