Popłakali się, gdy to zobaczyli.

Tytus: – Wyobrażałem to sobie, ale tego nie można sobie wyobrazić.

Kuba: – O, policja dojechała do kopary. Widzicie, jaki maleńki jest przy niej ten policyjny samochód? Mniejszy niż jedna piąta jej gąsienicy. Patrząc na taką maszynę, myślisz, w jak zaawansowanej technicznie, a zarazem w jak pojebanej cywilizacji żyjemy, że takie rzeczy się robi.

Stoją na krawędzi gigantycznej dziury – wyrobiska kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Garzweiler, 60 kilometrów od Akwizgranu. Przed chwilą kilkuset ludzi w białych kombinezonach zbiegło na dół. Przedarli się przez policyjny kordon i stoczyli po stromej ścianie.

– We are unstoppable, another world is possible! – krzyczy Tytus. Dołączają inni. Jesteśmy nie do zatrzymania, inny świat jest możliwy.

Mnie się chce krzyczeć

Jechali, jak kto mógł, koleją, autobusami, stopem. Cel: zdążyć na piątek 21 czerwca do Akwizgranu, na manifestację ruchu Fridays for Future, który zaczął się od 15-letniej Szwedki Grety Thunberg. 20 sierpnia 2018 roku Greta nie poszła do szkoły, usiadła przed szwedzkim parlamentem z transparentem „Szkolny strajk dla klimatu”, a także: „Robię to, ponieważ wy, dorośli, spieprzyliście moją przyszłość”. Wracała tam co piątek. Poruszyła świat.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej