Spośród wielkich projektów premiera Morawieckiego jeden został niemal zupełnie zapomniany i nie przywołuje się go nawet przy okazji politycznych połajanek, a szkoda, bo akurat ten wyjątkowo rozbudzał moją wyobraźnię. Mam na myśli oczywiście plan rechrystianizacji zlaicyzowanej Europy, w planie owym rolę misjonarzy nawracających nowych pogan odgrywać miał zdaje się nie tylko rząd Rzeczpospolitej, ale cały naród polski. Był to zamysł zapierający dech w piersiach. W napięciu czekałem na pierwsze wyprawy Polaków niosących na neopogańskie tereny zachodniej Europy Dobrą Nowinę. Widziałem oczyma wyobraźni zajadły opór zideologizowanych homoseksualnie, zrelatywizowanych moralnie bądź zislamizowanych Niemców, Francuzów, Holendrów, Belgów, finalnie jednak przyjmujących ponownie wiarę chrześcijańską z rąk Polaków i powracających na łono Kościoła. Ja osobiście też chętnie się nawrócę, czuję intensywną potrzebę zrechrystianizowania się, dość już mam relatywistycznego życia ateisty.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej