Uczniowie przygotowali pytania, żeby nic im w emocjach nie umknęło. Te najbardziej wstydliwe zapisali na kartkach.

Pytali:

Czy noszenie przez dziewczyny spódniczek mini może podniecić chłopaków?

Jak plemniki mieszczą się w prezerwatywie?

Ile maksymalnie można wsadzić dziewczynie palców w pochwę?

Jak głęboko wkłada się penisa?

Jak długo można robić minetkę?

Czy za każdym razem, jak chce się pójść do łóżka z chłopakiem, trzeba się zabezpieczać?

Czy ciąża dla nastolatki jest niebezpieczna?

Jak dziecko kopie, to boli?

Czy jak dziewczyna powie, że rodzi, to jechać do szpitala czy dzwonić po pogotowie?

Czy noworodek może ważyć ponad 5 kilogramów?

Czy dla małego dziecka dobre są parówki, sok Kubuś, Actimel, czekoladki i lizaki? Od kiedy może pić colę?

Co powinno nas zaniepokoić, gdy dziecko uderzy się w głowę?

– Kiedy zauważyli, że ekspertów te pytania nie krępują, oni też przestali się wstydzić. To był pierwszy raz, kiedy rozmawiali z dorosłymi tak otwarcie. Większość miała już kontakty seksualne, ale wiedzę czerpali głównie z pornografii. Przy okazji tych zajęć okazało się jeszcze, że granice dziewczyn były wielokrotnie naruszane. Otrzymywały zdjęcia penisów, były nagabywane, obrażane, a propozycja „zrób mi loda” funkcjonowała w szkole zamiast dzień dobry. A one nie zdawały sobie sprawy, że tak nie powinno być. To pokazało nam, że musimy także zorganizować warsztaty przeciwdziałania przemocy wobec kobiet – opowiada Agnieszka Gręźlikowska, socjoterapeutka, która poprowadziła projekt „Kiedyś będę rodzicem”.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej