Robert Damski: Jest to jedna z najgorszych statystyk w Europie. Ponad 90 procent dłużników alimentacyjnych to mężczyźni, co jako facet przyznaję ze smutkiem.

Joanna Szulc: Dlaczego nie płacą?

– Odpowiedź jest taka: „Bo można nie płacić”.

Jak to „można nie płacić”?

– Jest na to przyzwolenie społeczne. Po drugie, państwo wciąż nie podejmuje takich działań, jakie mogłoby podejmować, żeby pomóc odzyskiwać dla dzieci należne im alimenty.

Co to znaczy w praktyce?

– Komornik, który jest ostatnim ogniwem wymiaru sprawiedliwości i zajmuje się egzekwowaniem zasądzonych alimentów, zderza się z fikcją, którą na użytek dłużnika alimentacyjnego tworzą jego bliscy.

Ja to nazywam: Zorganizowana Grupa Wspierająca Dłużnika.

W jej skład wchodzą najczęściej rodzice tego dłużnika, szczególnie matka, często także nowa partnerka. Czasem są to krewni, znajomi, którzy zgadzają się, żeby coś z majątku przepisać na nich. Ale też pracodawcy. Wydaje im się, że tego wymaga lojalność, że pomogą wykiwać komornika albo „byłą”. Nie rozumieją, że tu nie o komornika i „byłą” chodzi. Oni oszukują dziecko. Gdyby to zrozumieli, może to przyzwolenie społeczne dla niepłacenia alimentów byłoby mniejsze.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej