Prof. Joanna Senyszyn – w latach 2001-2009 posłanka na Sejm, od 2009 do 2014 posłanka do Parlamentu Europejskiego; profesor nauk ekonomicznych, związana z Uniwersytetem Gdańskim. Lubi grać w brydża i kawiarniane spotkania z przyjaciółmi. Nigdy nie chciała mieć dzieci. Jej mąż jest znanym trójmiejskim prawnikiem

MARCIN WÓJCIK: Co pani zrobiła z głosem?

JOANNA SENYSZYN: Chce pan powiedzieć, że już nie skrzeczę?

Sięga pani po inne tony.

– Kiedy pierwszy raz przemawiałam z trybuny sejmowej, cała sala zarechotała już po moich słowach „Panie marszałku”. Nie rozumiałam, o co chodzi. Miałam za sobą lata wykładów i nikt nigdy nie zwrócił uwagi na mój głos. Dopiero kiedy na Radzie Krajowej SLD podeszła do mnie koleżanka i powiedziała, że mówię tak, jakbym pisała kredą po szkle, postanowiłam to zmienić. Młoda aktorka uczyła mnie mówić z przepony, bo wtedy głos jest cieplejszy, nie męczy gardła ani słuchaczy. Robiłam dziesiątki różnych ćwiczeń.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej