ALICJA LEHMANN: Kochasz Hanię?

MONIKA MALINOWSKA: Musiałabym być potworem, by jej nie kochać.

Kiedy rozmawiałyśmy cztery lata temu, miałaś wątpliwości, czy ją pokochasz. Nie jest twoją biologiczną córką.

MONIKA: Wtedy bałam się. Sytuacja była ekstremalnie trudna. Dowiedziałam się, że nastąpiła pomyłka przy zapłodnieniu in vitro i Hania jest tylko dzieckiem Łukasza. Nie jest moja, mimo że ją urodziłam. Nie byłam na to przygotowana. Nie sądzę, by ktokolwiek mógł przygotować się na coś takiego.

Obawiając się, że Hani nie pokocham, miałam równocześnie świadomość, że ona nie jest niczemu winna, a ponosi największe konsekwencje. Miałam wyrzuty, że nie potrafię odciąć się od tej pomyłki i oddać się jej tak, jak należy. Choć bardzo się starałam, zajmowałam się Hanią najlepiej jak potrafiłam, to moja głowa była nieobecna. Czułam się, jakbym była poza sobą.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej