PRZECZYTAJ REPORTAŻ O WALCE ANNY O DZIECI: "Patrzyłam, jak zatrzaskuje się za dziewczynkami brama"

Aneta Pawłowska-Krać: Czy bitwa Anny była trudna do wygrania?

Izabela Owczaruk: Pomagamy w odzyskaniu dzieci, ale nie wchodzimy w walkę z systemem, nawet jeśli nam się nie podoba. Panią Annę skierował do nas Caritas z prośbą o ocenę sytuacji, jej stanu psychicznego i wsparcie. To bardzo silna kobieta. Po tym, co ją spotkało, z łatwością mogłaby się poddać, załamać. Choć mogło to wyglądać źle, mieliśmy do czynienia nie z osobą w rozsypce, ale z kimś myślącym trzeźwo.

A jej powrót do Polski i zostawienie dziewczynek na Kostaryce?

I.O.: Najlepsze, co mogła zrobić, choć to trudny emocjonalnie ruch. W Ameryce Południowej wszystkie narzędzia wyczerpała bez znajomości języka, kultury, wsparcia. Tu miała więcej możliwości. W czasie oczekiwania na dziewczynki wykonała też dużą pracę w zrozumieniu, co się tam wydarzyło. Na tym m.in. polega nasza rola – żeby pomóc szerzej zobaczyć sytuację, żeby zrozumieć fakty. I ustalić, co możemy z tymi faktami zrobić.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej