Jednym z warunków wystąpienia w dokumencie telewizyjnym jest uzyskanie zgody od rodziców. Spodziewamy się dużych trudności, dlatego reakcja dorosłych nas zaskakuje. Po informacji, że przygotowywany jest reportaż o prostytuujących się gimnazjalistkach i w związku z tym potrzebujemy nagrania z córką, pada pytanie: „To gdzie ją przywieźć?” zamiast: „Ale dlaczego moja córka ma o tym opowiadać?”.

Umawiamy się tam, gdzie zaczął się ten reportaż, czyli w zakładzie fryzjerskim na warszawskiej Woli.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej