Cicer cum caule, łacińską wersję swojskiego grochu z kapustą, wymyślił bodaj największy anegdotczyk polskiej kultury – Julian Tuwim. Błyskotliwe okruszki zbierał namiętnie i po wojnie, jako „Cicer cum caule”, publikował w miesięczniku „Problemy” (wyszły także trzy tomy Tuwimowego kapustogrochu). Anegdot tych na pozór nic nie łączyło: historyjki o przypadkach ludzi zacnych lub ciekawych mieszały się z ciekawostkami literackimi, zagadkami logicznymi, a także z zabawami językowymi. Cicer cum caule był jednak w sumie wspaniałym hymnem na cześć kultury i ludzkiej inteligencji – tak zajmującym, że tytuł ten stał się w polszczyźnie skrzydlatym słowem.

„Dyplomatyczny cicer cum caule” Jakuba T. Wolskiego, emerytowanego prawnika i dyplomaty, który służbie tej poświęcił bez mała pół wieku, to zbiór anegdot z trzech wieków dziejów dyplomacji. Są wśród nich opowieści serio, jak ta o wymyśleniu i zmajstrowaniu I rozbioru Polski przez dyplomatę duńskiego. Są okruchy błahe, choć zabawne, jak o przyjmowaniu Evy Perón, żony urzędującego prezydenta Argentyny, w Lizbonie. Dyplomatyczne zwyczaje wymagają, by gość tej rangi otrzymał order. Portugalczycy jednak nieskorzy byli dekorować panią Perón orderem wagi ciężkiej i przywiesili jej Order Dziewictwa Drugiej Klasy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej