Czy wspomnienia polityków i wysokiej rangi funkcjonariuszy państwowych można uważać za literaturę faktu? Wątpię, chyba że za fakt arcyważny uważa czytelnik determinację w ignorowaniu i wyginaniu minionych zdarzeń przez zdmuchniętego ze świecznika dygnitarza. Wspomnienia byłego szefa FBI „Wyższa lojalność. Prawda, kłamstwo i przywództwo” trzeba jednak przeczytać, i to uważnie. James Comey w końcu zmienił losy świata.

James Comey i maile Hillary Clinton

Zaczęło się to w lipcu 2015 roku. Hillary Clinton używała prywatnego systemu poczty elektronicznej do wykonywania czynności wchodzących w zakres jej obowiązków jako sekretarza stanu w administracji Baracka Obamy. Co najmniej kilkadziesiąt razy w jej mailach poruszane były kwestie objęte klauzulą tajności. W amerykańskim systemie prawnym nie była to zbrodnia stanu, o ile pani Clinton nie zdawała sobie sprawy, że robi coś nielegalnego. Jeśli nie była tego świadoma, powodowanie wycieku informacji tajnych byłoby jedynie naganną głupotą, niezagrożoną sprawą karną. Precyzyjne wyjaśnienie tej dystynkcji prawnej to dla polskiego czytelnika niewątpliwa zaleta książki byłego dyrektora FBI.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej