HISTORIA MAGDY SZEŚĆ LAT PÓŹNIEJ

Nie mam uczuć

Magda: – Jest dla mnie obcą osobą. Po co miałabym ją teraz poznawać? Nie ciekawi mnie. Już kuzyn jest mi bliższy niż ona, niby matka. A najbliższa jest babcia, ona jest dla mnie numerem jeden, najważniejsza. Ale widzę to teraz, z perspektywy czasu, tych wszystkich lat. Tyle dla mnie zrobiła.

Kiedyś były u mnie akurat trzy koleżanki, siedziałyśmy w pokoju, nagle wpadła babcia z jakąś paczką. – To od twojej mamy – palnęła. W środku były jakaś kurtka, buty, coś słodkiego.

Ale to nie było od mamy, ciocia spod Warszawy przysłała. Babcia chciała, żeby koleżanki zobaczyły. Bo to gimnazjum, do którego chodziłam, było straszne. Tak jak panu babcia opowiadała, gdy pan sześć lat temu z nią wywiad przeprowadzał.

Udawałam, że w wakacje byłam u mamy w Hiszpanii. Opowiadałam o tym w klasie, jakby to było zupełnie normalnie. Znajomi mówili: oo, super! Ale nie pytali, myślę, że mi nie wierzyli. Przecież nie byłam u mamy, tylko u cioci na wsi.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej