Z prawdziwą ulgą oderwałem się od wyczerpującej lektury „Państwa Bożego” świętego Augustyna, by rozluźnić się niewielką książką „Czterej Jeźdźcy Apokalipsy. Jak się zaczęła ateistyczna rewolucja”, zapisem rozmowy kwartetu anglosaskich myślicieli o wyższości bycia ateistą nad byciem wierzącym. Nie daję tej informacji dla zwykłego szpanu bądź zgrywy, pewne projekty pisarskie, jakie mnie (ku mej ostatecznej zgubie) obecnie pochłaniają, wymagają lektur natchnionych, szczególnie Augustyna i Tomasza.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej