Finaliści 10. edycji Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki

Co można powiedzieć prawdziwego o nim, który teraz idzie mostem Poniatowskiego z bananem w ręku? Pięć miesięcy później w ciągu sekundy podejmie decyzję, która zmieni jego życie. Czy wie, co robi? Czy może jest coś, co wie to za niego? Pamiętam, co widziałem i co czułem. Ale ten, który wtedy myślał, już nie odpowiada na wezwania.

Kiedy dorośnie, będą mu zazdrościć jego snów, istnych orgii symbolicznych. Tak jakby jego podświadomość nigdy nie stworzyła własnego języka, a tylko żywcem podkradała archetypowe ikony. Matki pilotują samoloty bojowe, ojcowie kurczą się do rozmiarów łupiny orzecha – albo są trzymetrowi. „Dziś w nocy śniło mi się, że nie dotrę nigdy do Madrytu”, zwierza się terapeucie. Który nie umie ukryć podniecenia. „Madryt... czy nie kojarzy ci się z pewnym prostym hiszpańskim słowem?”. To żenujące. Podobnie gdy próbuje opowiedzieć jakąś historię. Nagle słuchacze zaczynają się uśmiechać. Słyszą legendę pod tekstem, której on nie słyszy.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej