Zamieniłem się w słuch. – W czerwcu 1975 roku ja i mój chłopak Wojtek mieliśmy po 22 lata i kończyliśmy trzeci rok studiów. Byliśmy parą od lat czterech – ostatnia klasa liceum i trzy lata studiów. Niestety, nadal każde z nas mieszkało oddzielnie, czyli z rodzicami i rodzeństwem. W tamtych czasach nie było możliwości zamieszkania razem bez ślubu. Studiowaliśmy dziennie, nie pracowaliśmy, nie stać nas było na samodzielne wynajęcie mieszkania. Znaliśmy też oczekiwania rodziców: ślub kościelny i huczne wesele. A więc jest początek czerwca, przed nami tylko sesja i możemy wyjechać na wakacje. Planujemy spływ kajakowy Czarną Hańczą na cały lipiec. Mój młodszy brat, Mirek, 17 lat, też chce jechać z nami. Zabierze ze sobą kolegę z klasy. Kupujemy przewodnik „Spływ kajakowy Czarną Hańczą”. Szukamy, gdzie można wynająć kajaki, tam rozpoczniemy spływ. Znajduję miejscowość Stary Folwark z wypożyczalnią kajaków, polem biwakowym, biblioteką.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej