Nie powiem, żebym do lektury książki „Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie” Frédérica Martela podchodził z uczuciem trwogi lub zgorszenia. Nie gorszy mnie wcale, że Watykan jest homoseksualną twierdzą, prowadzącą zarazem wojnę z homoseksualistami, że hierarchowie nie żyją w zalecanej wstrzemięźliwości cielesnej, ale dokazują tak, jak niewielu świeckich i heteroseksualnych odważa się dokazywać. Nie trwoży mnie to ani nie gorszy, albowiem mnie już nic, co związane z Kościołem, nie trwoży i nie gorszy, ja się po Kościele niczego nie spodziewam, od Kościoła niczego nie oczekuję, Kościołem się nie zamartwiam, najplugawsze wybryki ludzi Kościoła obserwuję bez zdziwienia niestety.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej