Wyznanie to zdać się może zbyt obcesowe i nadmiernie szczere dla tych, którzy w nowym filmie reżysera „Jacka Stronga” szukają bardziej narodowej wzniosłości niźli porządnej szpiegowskiej rąbanki. Otóż mnie bardziej interesuje rąbanka i fachowo zrobionej rąbanki bym od Pasikowskiego wymagał.

Wiadomo, o czym to opowieść: oto legendarny „Kurier z Warszawy”, postać ze wszech miar autentyczna, a nawet dla polskiej historii emblematyczna, wyrusza z Londynu do Warszawy, aby przekazać komendzie Armii Krajowej rozkaz dotyczący wybuchu powstania, a ściślej dwa rozkazy. Pierwszy brzmi: „Powstanie ma wybuchnąć”, drugi zaś – „Powstanie nie może wybuchnąć”. Sprzeczność jest pozorna, w końcu mamy do czynienia z polskimi sprawami wagi najwyższej, trudno wymagać od Polaków, żeby działali zgodnie z racjonalnymi przesłankami. Przedzieranie się do okupowanej stolicy, by przekazać dwa wzajem wykluczające się rozkazy, jest w zasadzie doskonałą metaforą polskiej racji stanu.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej