Rodzice znaleźli u niego gazetkę porno. Ojciec przekartkował całą – ani jednej kobiety. Zapytał: „Co to, kurwa, jest? Ty, ciotą?”. Matka w płacz: „Synu, oni cię skrzywdzą. Co z wnukami?”.

Jacek opowiada koleżance: „Mają rację, to nie po bożemu”. Odwiedza dziadka. Ten ogląda telewizyjną rozmowę o homoseksualizmie. „Byłem opozycjonistą, walczyłem z antysemityzmem, ale do tego bym strzelał”.

Jacek też chce strzelać. Do siebie.

Gejem nie będę

– Małe miasto, rok 1999, trzecia klasa liceum, za sześć lat prezydent Warszawy zakaże Parady Równości. – Rozmawiamy w Jacka kawalerce. – Nie znam żadnego geja. Dopiero po latach dowiem się, że tylko w moim bloku było jeszcze dwóch. Ale wtedy jestem pewien, że czeka mnie samotność. Rodzicom nakłamałem, że gazetka nie była moja. I postanowiłem, że gejem nie będę.

Lubi się bawić, powodzenie miał od zawsze. Chodzi na randki. Gdy dziewczyny nalegają na seks, odpowiada, że czeka do ślubu. Na trzecim roku studiów, w trakcie rekolekcji, spowiednik opowiada mu o lubelskiej Odwadze. „Oni ci pomogą, synu”.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej