Raz w życiu zaatakowałam człowieka. Kopał psa na ulicy. Trochę wyglądał jak Johnny Bravo, tylko że Bravo ma szyję i włosy.

– W jakim był wieku?

– Około trzydziestki, taki potężny bezkarkowy pan. Podeszłam, poprosiłam grzecznie, żeby przestał. Zostałam zwyzywana, to posunęłam się krok dalej. Podniosłam głos i uświadomiłam panu, że powinien zająć się ważniejszymi rzeczami, jak na przykład sprawdzenie, czy ktoś aktualnie nie kręci „Władcy pierścieni” na terenie Polski, bo widzę, że fizjonomia i aparycja ewidentnie sprzyja roli orka.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej