Dziś niełatwo ją znaleźć, bo po fali hejtu, jaka wylała się na nią przy okazji procesu, do internetu prawie nie zagląda. A ponieważ robią to jej kolejni przełożeni, rozważała nawet zmianę imienia i nazwiska, „najlepiej na neutralne, z klasy średniej, może Penelope Smith”. O Sports Direct, czyli swoim byłym pracodawcy, Zahera Gabriel-Abraham mówi dziś spokojnie, rzeczowo. A gdy czuje, że czegoś mogę nie zrozumieć, bierze mój notes i rozrysowuje wszystko w formie grafów.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej