Na Sycylię wjechałem dobrze uzbrojony. Naprawdę wwiozłem bogaty arsenał.

Pierwszy w zestawie broni – cytat: „Na tej pełnej tajemnic wyspie chłopi zapewniają, że nie wiedzą, którą drogą można dojść do wsi, gdzie mieszkają…”. (To z dawnego „Lamparta” Giuseppe Tomasiego di Lampedusy w nowym tłumaczeniu – Stanisława Kasprzysiaka – i pod innym tytułem „Gepard”).

Drugi w zestawie: „Pewne sprawy, pewne fakty lepiej jest pozostawić w mroku, w jakim tkwią… Jest takie powiedzenie, taka prawda: zmarłych pozostawmy zmarłym, żywi pomóżmy żywym. Jeśli pan tak powie komuś z Północy, ten wyobrazi sobie scenę wypadku, w którym jest trup i ranny, i uzna natychmiast, że trzeba zostawić zmarłego, a zająć się rannym. Dla Sycylijczyka natomiast jeden z nich byłby zamordowanym, a drugi mordercą, ratowałoby się zatem mordercę…” – tłumaczył stary profesor Roscio z Palermo w powieści Leonarda Sciascii „Każdemu, co mu się należy (od mafii)”. I dalej: „Ale rzecz jasna, kiedy nieboszczyk jest naszej krwi, należy zrobić wszystko, aby ten żywy, to znaczy morderca, jak najszybciej dogonił go wśród czyśćcowych płomieni…”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej