Wilno. Dzielnica Bołtupie. Po jednej stronie dwupasmówki blokowisko z czerwonej cegły, po drugiej domki jednorodzinne i stacja benzynowa. Tu po raz ostatni widziano Kazimierę Zarembę.

– Prosiła o rumianek – powie policji pracownik stacji.

– Mówiła, że jej zimno – zezna dozorca blokowiska.

Dziudzia

Wrzesień 2012 roku. Bełchatów. Wnuk odwozi Kazimierę do autobusu. 55-osobowa wycieczka wyruszy na Litwę, do Trok, a później do Wilna. To pierwsza zagraniczna wycieczka 79-letniej seniorki, która była już na czterech pielgrzymkach w Polsce.

Krystyna, jej starsza córka, również emerytka: – Mama nie chciała jechać i nie pojechałaby, gdyby nie ten ksiądz. Ze trzy razy w tygodniu ją odwiedzał, dzień przed wyjazdem był zapytać, czy ktoś ją podwiezie pod autobus, bo odjeżdżali o piątej rano. Na pielgrzymkę miał też jechać proboszcz, ale nie mógł, więc ten pojechał w zastępstwie. No i mama się zgodziła.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej