Wszyscy myśleli, że Hubert zostanie księdzem. Niektórzy, że przesadza z religią. Jako nastolatek codziennie się modlił, każdego dnia chodził do kościoła. Jeździł na rowerze z różańcem, a na podwórku przy domu zbudował kapliczkę. Zakonnice z pobliskiej parafii go lubiły, bo był uczynny, naprawiał im rowery.

Sześć lat później, po premierze filmu „Kler”, wrzucił zwiastun na swój profil na Facebooku i zaprosił wszystkich znajomych. Zażartował, że wykupił całą salę.

Ksiądz, który go znał, skomentował: „A teraz dajesz dupy za pieniądze”.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej