Z Urszulą Nowakowską, prawniczką, założycielką i dyrektorką Centrum Praw Kobiet, rozmawia Aleksandra Szyłło

Matka Stefana W., zabójcy prezydenta Gdańska, ostrzegała policję, że jej syn może zrobić coś nieobliczalnego, a mimo to nie podjęto środków, by zapobiec ewentualnej tragedii. To często zdarza się w przypadku przemocy domowej. Kobiety alarmują o groźbach, ale policja nie podejmuje żadnych działań.

– To problem, z którym spotykam się od blisko 25 lat, od kiedy założyłam Centrum Praw Kobiet. Przychodziły kolejne rządy – lepsze lub gorsze – zmiany ustawodawcze, jednak w tej kwestii od lat 90. zasadniczo niewiele się zmieniło. Nasze doświadczenie w pracy z kobietami doświadczającymi przemocy oraz prowadzone przez nas badania wskazują, że wciąż policja i inne służby nie podejmują działań mogących zapewnić bezpieczeństwo tysiącom kobiet i ich dzieci, którym partnerzy grożą śmiercią – a nawet podejmują takie działania, które można i powinno się zakwalifikować jako usiłowanie zabójstwa.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej