Nabrałem odwagi i wyznałem to publicznie. Klęczących szanuję, ale nie mogę na nich patrzeć, bo mi się od tego robi gorąco. Kiedy ktoś mnie pyta, czy wierzę w Boga, mówię: wierzę w siebie! Także we własną małość i niedoskonałość. Życie jest bardzo trudnym zadaniem, jednak modlitwa na kolanach to dla mnie akt niepanowania nad nim. Jest mi przykro, że w XXI wieku człowiek wciąż oddaje swoją wolę, wolność i godność komuś, co do kogo nie można mieć pewności, że istnieje.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej