Historie alternatywne ekscytują mnie niebywale, a zarazem zupełnie ich nie poważam, traktując rozważania „co by było, gdyby” jako rozluźniającą rozrywkę, może nawet zwykłą zgrywę. Szczególnie rajcują mnie niedorzeczne fantazje w rodzaju „trzeba było najpierw iść z Hitlerem na Sowietów, a potem pobić Hitlera”, ale w zasadzie wszystkie rojenia o Wielkiej Polsce przyjmuję z życzliwą pobłażliwością. Alternatywne dzieje Polski są domeną beletrystyki, nawet książki pozornie niebędące powieściami fantastycznymi, ale popularnonaukowymi esejami (niezłomny marzyciel Piotr Zychowicz), pozostają wyłącznie powieściami fantastycznymi, których rola poza odjechane czytadło nie wychodzi.

Z książką „Zwrotnice dziejów. Alternatywne historie Polski”, masywną rozmową dziennikarza Wojciecha Harpuli z profesorem Andrzejem Chwalbą, rzecz się ma całkiem inaczej – wywiad opiera się nie na rojeniach, ale twardych faktach, i ta pozorna jego nieatrakcyjność (twarde fakty w porównaniu z urojeniami są zazwyczaj nieciekawe) zarazem stanowi jego najmocniejszą stronę. Oczywiście cała historia Polski poniekąd jest alternatywna, stanowi bowiem ciąg zdarzeń, których nadrzędna zasada brzmi: jeśli mogło być dobrze, z Bożą pomocą zrobiliśmy wszystko, żeby było źle.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej