Zdumiewające, że książka ta pojawiła się dopiero dziś, 74 lata po opisywanych wydarzeniach. „Płonące pustkowie” to zbiór relacji i przywołań oficjalnych dokumentów (choć podtytuł „Relacje świadków” sugeruje raczej dokumentów tych wykluczenie z narracji) dotyczących Warszawy po upadku powstania – aż do wkroczenia w styczniu 1945 roku wojsk sowieckich i do ich wątłych utarczek w ruinach miasta ze szczątkowym garnizonem niemieckim. Potoczna wiedza o tych niemal 15 tygodniach sprowadza się bodaj do dwóch faktów: Niemcy naszą stolicę wysadzili i podpalili, a mimo to w ruinach, w strasznych warunkach przetrwali ukrywający się warszawscy robinsonowie. Książka Marcina Ludwickiego, choć w większości oparta na relacjach już publikowanych, obraz pokonanego miasta rozbudowuje, uzupełnia, przynosi też niemało faktów niemal nieznanych, a zaskakujących.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej