Mariusz Sieniewicz - pisarz, dyrektorem Miejskiego Ośrodka Kultury w Olsztynie

VIOLETTA SZOSTAK: Co pan tu wyprawia w tym Olsztynie, panie Sieniewicz? Podobno jakieś fallusy pan pokazuje.

MARIUSZ SIENIEWICZ: Ja? Nie. Ja jestem mieszczuchem podszytym neurotycznym ministrantem.

Skandal przyszedł z zewnątrz. Nie spodziewałem się, że wernisaż grupy Zbiorowy odbije się takim echem. Teraz już wiem: tworzysz kulturę, omijaj kalendarz wyborczy. Wystawa zbiegła się z kampanią, a prawicowym politykom w Olsztynie brakowało paliwa, nerwowo się rozglądali…

I chwycili się fallusa?

– Obstaję przy słowie „siusiak”. „Fallus” wzięty z łaciny przydaje naszym adwersarzom nieprzyzwoitej wzniosłości.

Pan sobie żartuje, a sprawa poważna. Po doniesieniu olsztyńskich posłów i radnych PiS prokuratura aresztowała dwa obrazy i prowadzi śledztwo „w sprawie publicznego znieważenia na terenie olsztyńskiej Galerii Dobro godła RP poprzez namalowanie na obrazie wizerunku orła białego z motywem fallicznym”, a także w sprawie obrazy uczuć religijnych oraz niedopełnienia obowiązków przez Mariusza Sieniewicza, dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury (MOK). Jakich obowiązków?

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej