A jeśli nie wyobraziłem sobie natychmiast, to z pewnością w momencie, gdy w tym filmie fabularnym, ale opowiadającym o jak najbardziej realnej postaci Giulio Andreottiego, pojawia się jeden z wpływowych ministrów, po bokach którego maszerują dwie niebosiężne piękności, dla niepoznaki, ale może i dla zwykłej hecy, zwane „rzeczniczkami prasowymi”.

Jest tu bowiem kluczowa scena (jedna z rozlicznych kluczowych scen), gdy do siedziby wszechpotężnego Andreottiego przybywają jego najbardziej zaufani ludzie z partii zwącej się Chrześcijańską Demokracją (humorystyczność nazw partii politycznych to osobny temat), a przybywają w takim celu, w jakim zawsze się przybywa, a więc by knuć, fałszować, oszukiwać, w najlepszym razie ustalać podział ról i wpływów. Wśród nich jest niewysoki mężczyzna o banalnej urodzie, to Paolo Pomicino, człowiek Andreottiego od finansów, figura zarządzająca całą kasą partyjną, posiadacz dogłębnej wiedzy na temat załatwiania gotówki na sprawy partyjne. Po obu jego stronach, niczym oddane ochroniarki, idą dwie wspomniane piękności, wyższe od niego o głowę, bez wątpienia kompetentne we wszelkich sprawach finansowych. Nazywają się Caterina Stagno i Diletta Petronio, co na polski dałoby się przełożyć jako Kamila Sukiennik i Martyna Wojciechowska.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej