W ich, Kudłatej i Rekina, nowym domu:

– Tylko antyki przemieszane z kanapami ratanowymi albo jakimiś lepszymi.

– Wanna, leżysz, a tu bąbelkowy masaż, stoisz, a tu bicze w kręgosłup.

– Deski to nie takie zwykłe sobie, specjalnie są takie przydymione, tak zwany zmatowiały dąb, sorry, pomyliłam z drewnem akacjowym.

– Zmywarka, przecież muszę dbać o ręce.

– Łazienka w klimacie greckim, a właściwie Krety, kocham Kretę.

Wchodzimy po betonowych schodach na półpiętro.

– A tu będzie taras, a właściwie ogród zimowy – tłumaczy Kudłata. – A tu mój pokój do pracy, a tu Rekina, też do pracy, bo nie wiem, czy wiecie, że on postanowił wziąć jednak jakiś etat, no bo przecież mamy spłacać kredyt.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej