Maksim Pozdorowkin: Jestem w domu, kiedy jestem w drodze. Mieszkam w Nowym Jorku od 10. roku życia. W ostatnich latach często bywam w Rosji, pracuję z Rosjanami. Urodziłem się w Moskwie w 1981 roku. W 1991 roku mama, demograf z wykształcenia, dostała pracę w ONZ. Zajmowała się zdrowiem reprodukcyjnym kobiet w krajach rozwijających się. Dlatego wyjechaliśmy

Ludmiła Anannikova: Skąd pomysł na film o Donaldzie Trumpie według rosyjskiej propagandy?

Maksim Pozdorowkin: Matwiej, mój przyjaciel i współautor filmu, zaraz po wyborach pojechał do rosyjskiego miasta Elektrostal odwiedzić mamę. Na Zachodzie już się trochę mówiło o wpływach Rosji na wybory, ale jeszcze nie tak dużo. Wrócił i mówi: „Wiesz, że w Rosji wszyscy bardzo się cieszą z wygranej Trumpa? Nazywają go Nasz nowy prezydent!”. Postanowiliśmy, że zrobimy film o fenomenie rosyjskiej propagandy telewizyjnej.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej