Spotykam się z tym co jakiś czas – ktoś musi wyjawić swój sekret. Pewna kobieta przysłała mi wyznanie: tak nie może wytrzymać roli matki, że kiedy jej kilkumiesięczne dziecko zasypia po karmieniu, ona ubiera się w garsonkę, zakłada buty na wysokim obcasie, zabiera laptop i na godzinę wychodzi do baru lunchowego naprzeciw domu. Udaje pracownicę korporacji. Mąż ani rodzina o tym nie wiedzą. Podejrzewa, że gdyby to wyszło na jaw, odebraliby jej prawda rodzicielskie. Inna kobieta wyznała mi, że ma wielką tajemnicę, o której chce opowiedzieć (wysłuchałem jej do książki), bo „z tajemnicą człowiek nie może żyć sam”.

Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej