Anna Dyduch-Maroszek jest psychologiem, psychoterapeutą szkoleniowym i superwizorem Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej. Jest założycielką i prezesem Pro-Mama – Stowarzyszenia na rzecz Wspierania Wczesnej Relacji z Dzieckiem

Dlaczego czasami musi upłynąć wiele lat, żeby molestowane czy gwałcone dziecko odważyło się opowiedzieć o swojej krzywdzie?

– Bo takie doświadczenie chciałoby się zapomnieć, zapominanie najczęściej względnie ratuje równowagę takiej osoby. Można w miarę normalnie żyć. Jeśli nie uda się zapomnieć, to cały czas musisz czuć w sobie tę okropną rzecz, która ci się przydarzyła. Dopadają cię różne uczucia. Nie wiadomo, czy to się stało naprawdę? – tak trudno w to uwierzyć. Kto zawinił? Dziecko myśli: „Na pewno ja”, bo dzieci biorą na siebie wszystkie winy. W ogóle prawie zawsze ofiary biorą na siebie winę. Co wówczas zrobić z poczuciem winy, z tym że się na to zgodziłam, że się nie broniłam, czemu nie zawołałam pomocy, czemu znosiłam to tak długo. To strasznie obciąża, dochodzi wstyd i brak wiary w to, że ktoś się ujmie za mną, a nie za tym drugim – za sprawcą.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej