Wieloryby rozbudzają wyobraźnię. Płetwal błękitny (którym interesuje się doktor Ratnarajah) to największe zwierzę, jakie kiedykolwiek żyło na świecie – większe nawet od olbrzymich diplodoków, przynajmniej jeśli chodzi o ciężar. Przeciętny płetwal mierzy 28 metrów i waży 150 ton. Nie dziwi, że jedni widzą w nich szatańskiego stwora, a inni wybawiciela zesłanego przez Boga. Z kolei wale grenlandzkie, mniejsze 60-tonowe rodzeństwo płetwala, dożywają dwusetki – żyją najdłużej ze wszystkich ssaków. Do dzisiaj w oceanach pływają wale, które w ciałach mają kościane harpuny – ślad walki sprzed 140 lat (metalowe harpuny wprowadzono dopiero pod koniec XIX wieku), kiedy wielorybnicy ryzykowali dusze, umysł i życie w pogoni za morskimi olbrzymami (a niektórzy tracili rozum, ścigając białego kaszalota).

Od XVIII wieku cały „cywilizowany” świat dosłownie zależał od wielorybów. Ich tłuszcz płonął w ulicznych lampach (a ten z kaszalota – bez zapachu – w wielu domach) i oświetlał korytarze kopalni węgla. Ich zęby zamieniano na klawisze fortepianów i guziki. Ich fiszbiny zastosowanie znajdowały i w gorsetach, i w parasolkach, i w sprężynach zegarków. Olej wielorybi przerabiano na mydło, kredki i atrament. Tranem katowano kolejne pokolenia rachitycznych dzieci. Spermacet, wydzielina zbierająca się w głowie kaszalota, był niezastąpiony jako smar do maszyn. A woskowa bryłka ambry znaleziona na plaży mogła uratować od bankructwa. Ambrę wytwarzają tylko niektóre kaszaloty. Chronią się w ten sposób przed ostrymi dziobami jedzonych przez nie kałamarnic. Niestrawione resztki otaczają szarą mazią i wydalają. Z unoszącą się na wodzie bryłą sól, słońce i wiatr robią swoje – kiedy dociera na brzeg, pachnie czymś pomiędzy sosną, końskim potem a tytoniem. Jest niezbędnym składnikiem Chanel No. 5. Do dzisiaj szara woskowa bryłka może być warta kilkadziesiąt tysięcy dolarów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej