– Idzie pan? – zapytał gość stojący za mną.

Ruszyłem. Smród był taki, jakby ktoś śmietnik na peronie podpalił. Spojrzałem na telefon, aplikacja informująca o jakości powietrza świeciła na bordowo. 1300-1400 procent normy. Polskiej normy, zawyżonej względem tego, co ma reszta Europy. Oni by tam już ogłosili masowe wymieranie gatunków, my tu trwamy, bo wstaliśmy z kolan.

Przechodząc przez galerię handlową, zobaczyłem sklep, na wystawie maski antysmogowe. Wszedłem do środka.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej