Z Anną Liminowicz, fotografką, laureatką Nagrody im. Krzysztofa Millera, rozmawia Aleksandra Szyłło

Jak poznałaś bohaterki swojego cyklu „Między blokami”?

– Przeszkadzały mi. Miałam przygotować materiał na zaliczenie na studiach fotograficznych, pojechać do koleżanki do Gdańska i porobić jej przez kilka dni zdjęcia.

Przyjechałam, a tam goście – Honorata i Agnieszka z dziećmi. Z jednej strony od razu poczułam się w ich towarzystwie świetnie. Z drugiej myślałam: „Kochane, jest miło, ale zwijajcie się, zabieracie mi czas przeznaczony na pracę”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej