Jacek M. powiedział o słowach, że „nigdy” i „zawsze” mogłyby w słowniku nie istnieć. Robią więcej szkody niż pożytku. W ogóle robią same szkody. A „na zawsze” to jest związek wręcz przestępczy. – Wiem, że moi księża profesorowie z seminarium „ekskomunikowaliby” mnie za to. Jednak do tych słów, które robią więcej szkody niż pożytku, czyli do „nigdy” i do „zawsze”, dodałbym również słowo „Bóg”.

To wszystko mówi w mojej książce „Nie ma”. Książka wydrukowana, ale mogłaby się nigdy nie kończyć i zmieścić jeszcze naszą rozmowę o słowach w Dekalogu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej