Czytanie wywiadów z autorem „Eteru”, jakie przetoczyły się przez niemal wszystkie media, ukoiły mnie jedynie częściowo. Sięgałem zatem w chwilach przygnębienia po hołubionego w specjalnej szufladzie audiobooka, gdzie Zanussi osobiście, doniosłym, dostojnym i kojącym niczym niedzielne kazanie głosem daje słuchaczom porady wedle tytułu tego wydawnictwa: „Uczyń ze swojego życia Arcydzieło”. Życie jak życie, nie moja sprawa cudze życie, może i życie Zanussiego jest bezdyskusyjnym arcydziełem, sprawdzać nie będę, ale arcydzielne filmy przyjąłbym z wdzięcznością. Ja pasjami mogę czytać Zanussiego, godzinami słuchać jego błyskotliwych wykładów, ubogacam się nimi nałogowo, ale jest wszak Zanussi także, a może nade wszystko, reżyserem filmowym, spodziewałbym się takiej błyskotliwości po jego ruchomych obrazach.

Spodziewałbym się albo i nie spodziewałbym się, jako że niewzruszona postawa moralna, promieniująca w wywiadach i referatach, przekłada się na filmy – Zanussi nie ma żadnych wątpliwości co do istoty świata, co do motywacji bohaterów, co do ich moralności bądź podłości. Jak ktoś zły, to zły, jak dobry, to dobry, jak prawda, to prawda, a jak Bóg, to Bóg, o Szatanie nie wspominając. Nie tylko relatywizm moralny, ale w ogóle wszelkie wątpliwości i wahania do Zanussiego nie mają dostępu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej