Trafiłem tam przez przypadek. Przechodziłem i przez otwarte okna sali gimnastycznej usłyszałem przygotowania do akademii. Orkiestra ćwiczyła jakąś smutną pieśń, poirytowany nauczyciel ciągle im przerywał i za coś strofował. Postanowiłem wejść. Tablica: Zespół Szkół Górniczo-Energetycznych w Koninie. W portierni siedział stróż ubrany w galowy górniczy mundur. Gdy zobaczył mój aparat, od razu wskazał drogę do sali gimnastycznej: „Obchody zaczynają się za godzinę”.

To było w Barbórkę 2015 roku.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej