– To proste – tłumaczy. – Jakiś czas temu trafiłem na czeskiego poetę Halasa. Tomik „Imagena”, zresztą termin ukuty przez niego. Piękny, nic nieznaczący. I napisał mi dedykację.

– Jak to napisał? Nie żyje przecież.

– No moją ręką: „Tomek, wiem, że zrobiłem na tobie wrażenie. Robienie wrażenia jest dzisiaj w cenie. František Halas, Brno, 30 lipca 1936 roku”.

– I ma pan więcej takich wpisów?

– Głównie takie. Jest i od Oty Pavla oczywiście. Rewelacyjny, dzięki panu go poznałem.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej