Tu o książce popularnonaukowej? Żaden to wybryk. „Człowiek i błędy ewolucji” Nathana H. Lentsa całkiem udatnie pasuje do pisarstwa reportażowego, gdyż autor swe rozważania o – jego zdaniem zawinionej przez proces ewolucji – nędzy ludzkiego ciała i rozumu wystylizował na reportaż produkcyjny z kiepsko prosperującej fabryki. Stosowne imaginarium występuje tu niemal w komplecie: złe planowanie, fatalne w skutkach, odbijające się na ludzkim zdrowiu oszczędności, absurdy produkcyjne wynikające z braku przyszłościowej wizji nadzoru technicznego, wreszcie zażegnywanie zawinionych przez niechlujstwo kryzysów interwencjami kosztującymi dużo więcej niż porządna, systematyczna praca. Książka to dziwna: fascynująca i pouczająca w warstwie anegdot i prostych opisów, tumaniąca i prowadząca na manowce, gdy tylko autor nabiera ochoty na oskarżenie konkretnego winnego, że katar zalega nam w zatokach, że zdarzają się alergie na orzechy, że kobiety mają klimakterium, że rodzą się czasami dzieci z dziurą w sercu, że hazardziści zwykle spłukują się w kasynach do imentu etc.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej