Poszukując sposobu na wydostanie się z frustrującej niszy, zrobiłem to, co zrobić powinien każdy pisarz – sięgnąłem po poradnik, jak pisać książki i osiągnąć sukces. Tym poradnikiem jest dzieło Remigiusza Mroza „O pisaniu. Na chłodno”. Od kogóż uczyć się warsztatu jak nie od tych, którym udało się sprzedać kilka milionów książek? Sprzedać w Polsce kilka milionów książek, to jak sprzedać pingwinom na Antarktydzie kilka milionów lodówek. Mrozowi się udało.

Sięgnąłem po książkę Mroza, żeby dowiedzieć się nie tylko, jak należy pisać, ale jak zarobić duże pieniądze. Wszystkie poradniki świata są o tym, jak zarobić duże pieniądze, nawet te o tym, jak być szczęśliwym bez pieniędzy. Już otwierająca książkę myśl jest kopernikańska i brzmi: „Nikogo nie można nauczyć pisania – ale można, a nawet trzeba, nauczyć samego siebie”. Podążyłem za tą myślą.

A teraz wstrząsająca wiadomość: „O pisaniu. Na chłodno” to jest w zasadzie autobiografia Mroza. Jest to opowieść o tym, co Mróz przeczytał, czego wysłuchał i jakie z tego wyciągnął wnioski. Co stało u podstaw pisarstwa Mroza? Pasja. Mróz dał się ponieść czemuś, co nazywa „Euforią kreatywności” i ta „euforia kreatywności” nadal towarzyszy Mrozowi. Z wiadomym skutkiem. Co prawda Mróz się czasami stara powstrzymywać, bo dręczy go wizja zbytniego ekshibicjonizmu, jak w przypadku książki „O pisaniu. Na chłodno”. Ekshibicjonizm? Bez przesady. Może striptiz, w końcu za striptiz płacą, a prawdziwy ekshibicjonista rozbiera się pokątnie i za darmo. Nie sugeruję, że Mróz jest grafomanem – grafomanowi, gdy pisze w amoku, o coś chodzi, grafoman niekoniecznie chce wyprodukować świetnie sprzedający się towar bez właściwości. W pierwszej klasie gimnazjum Mróz zaczął pisać wiersze i ma ich setkę, był wtedy jeszcze uczciwym, autentycznym grafomanem, potem zaś stał się zawodowcem – zawodowiec to grafoman, który się sprofesjonalizował i zaczął zarabiać fortunę. Prawdziwy grafoman nie zarabia, taka jest różnica.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej