Czekamy pod Komendą Policji w Piasecznie.

Dominik W. odbiera od nas telefon:

– Stoję w korkach. A pani kim jest?

– Będzie pan na pewno?

– Mogę być.

Na razie nie mówimy, że jesteśmy dziennikarzami.

Praca dla Ukraińców w Polsce. Umowa raczej ustna

Wołodymyr Tymoszewicz, obywatel Ukrainy, od 11 dni próbuje odzyskać swój paszport. Zgłosił sprawę policji w Piasecznie. Ale policja niemrawo działa. Wołodymyr twierdzi, że umawia się z Dominikiem W., swoim pracodawcą, na odbiór paszportu. Codziennie. Pracodawca mówi, że przyjdzie, ale nie przychodzi. Teraz przyjdzie?

Siedzimy w samochodzie, który należy do pracodawcy. Wołodymyr dostał auto, żeby jeździć nim w Uber Taxi. Od dziewięciu dni w tym aucie śpi. Aplikacja Uber wykazuje wprawdzie, że przez dwa miesiące i 12 dni pracy zarobił 9180 zł, ale nie zobaczył ani złotówki.

Chce oddać samochód, ale w zamian chce paszport. Bez niego w Polsce jest nikim, bo nie ma innego dokumentu. Nie może nawet prosić brata na Ukrainie, żeby wysłał mu pieniądze na jedzenie, bo nie ma się czym wylegitymować.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej