Jako wydawca przywiozłem prawdę, żeby już nigdy na te targi nie jechać. Jako autor, żeby MIMO WSZYSTKO zawsze na nich być.

Jako wydawca przywiozłem prawdę: internet mieć w telefonie, bo w przeciwieństwie do innych targów tutaj trzeba płacić za dostęp do wi-fi dodatkowo 110 złotych netto!

Jako autor przywiozłem prawdę: nigdy nie wpisywać takiej samej dedykacji czterem osobom z rzędu. Bo jest im przykro. Każdy chce być potraktowany indywidualnie, a przecież w kolejce może zobaczyć, co wpisuję poprzednikom. A ponieważ liczba oryginalnych pomysłów jest ograniczona, zapas czterech typów dedykacji jest w porządku. Przepraszam panią, która powiedziała zawiedziona do koleżanki: „Wpisał nam dwa razy to samo…”.

Jako wydawca przywiozłem prawdę: mieszkać w hotelu jak najbliżej krakowskiego Expo, ponieważ dojazd tam z centrum może zabrać dwie godziny. Bezpośrednio do hal centrum wystawienniczego przy Galicyjskiej 9 w dzielnicy Czyżyny prowadzi ślepa jednopasmówka podporządkowana… Są dwa hotele w okolicy, z których w ostateczności można po błocie i poboczach przejść sobie na targi tylko trzy kilometry.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej