Dobrze mi się trafiło – mówi Kasia. – Akurat przyjechałam do miasta, zamieszkałam z chłopakiem. Szukałam pracy, a tu ten remont. Przyjęli mnie od razu.

Był koniec 2011 roku, Polska w szale przygotowań do piłkarskich mistrzostw Europy. Kasia ze świeżym dyplomem z konserwacji zabytków nie spodziewała się, że dostanie od ręki pracę w Przemyślu. A już na pewno nie w zawodzie. A tu z pocałowaniem ręki została zatrudniona przez firmę remontującą przemyski dworzec. Jeden z najpiękniejszych tego typu obiektów w Polsce przechodził właśnie spektakularną przemianę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej