Adam Puławski - doktor historii, rocznik 1966, autor m.in. książki „W obliczu Zagłady. Rząd RP na?Uchodźstwie, Delegatura Rządu RP na Kraj, ZWZ-AK wobec deportacji Żydów do obozów zagłady (1941–1942)”, wyd. IPN. W lubelskim oddziale IPN-u pracował w latach 2000-18

ALINA POSPISCHIL: Kiedy historyk jest uczciwy?

ADAM PUŁAWSKI: Gdy przestrzega warsztatu, wykorzystuje wiedzę źródłową i pozaźródłową, wykazuje się znajomością literatury, dokumentuje tezy.

Pan był w tym uczciwy?

– Moje książki są bardzo obszerne. Ponoć nawet przesadzam w dokumentowaniu różnych zjawisk.

Spędził pan w IPN-ie 18 lat. Jak się zaczęło?

– Przez przypadek, bo jestem technikiem elektrykiem. Urodziłem się w Chełmie, w rodzinie robotniczej. Ojciec pracował w przedsiębiorstwie budowlanym, matka zajmowała się domem. Bloki, podwórko. W technikum elektrycznym doszedłem do wniosku, że jestem humanistą. Trochę rysowałem, malowałem, moim marzeniem było studiowanie historii sztuki, ale wtedy dostać się na ten kierunek było bardzo trudno. W sekretariatach uczelni nie ukrywano, że trzeba mieć tradycje rodzinne. Historia to był drugi wybór. Na UMCS w Lublinie pokochałem historię XX wieku.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej